RSS
 

Archive for the ‘Star Trek: TNG’ Category

Some Star Trek humor…

25 Kwi

startrek_worfThe Characters: Lt Comm. Worf

Mr Worf (Mr Worf to his friends) is Klingon i.e. he sports a brown cornish pastie on his forehead, and therefore is aggressively committed to honour. He has an honourable way of doing averything. For example, going to the toilet honourably (leaning over the bowl, Bat’leth in one hand, using hard sandpapery Klingon „pain paper” only). Klingons do not cry, feel pain, disobey their captains, and do not play Badminton. Ever. Mr Worf controls the Tactical station – offensive and defensive weapons and manouvers, plus internal security – and will always suggest a specific solution to a problem.
For example:
PICCARD: Any suggestions?
RIKER: I suggest we beam over and negotiate.
TROI: We should lower our shields as a sign of peace.
PICCARD: Mr Worf?
WORF: I say we kill them! Kill them all!

Cards from Star Trek Deck Building Game are like Klingon pain cards…

There are many, many characters and they are unique….

Zaiste – nawet kilka partii nie wystarczy, żeby grać płynnie. Zdecydowanie nie jest to Dominion. Ale to tylko podnosi poprzeczkę. I tak jest cool! To kiedy następna partia?

 

O tym jak klimat może być poza klimatem

20 Kwi

logo_startrekDo dzisiejszego wspisu skłoniła mnie wczorajsza partyjka Star Treka rozegrana z moją drugą połówką. A było to tak:

Partia jak partia, miły wieczór etc. ale po godzince od zakończenia, kiedy porządni ludzie idą już powoli na białą salę,  moja druga połowa wpada z hukiem do pokoju.

– Słuchaj – mówi – gra jest fajna, intrygująca i w ogóle (kiedy rewanż?), ale … to nie jest gra dla fana Star Treka! ona jest zupełnie nie w klimacie!

Zatkało mnie. Jak to nie w klimacie? Jak to nie dla fana? A te wszytkie karty z postaciami z filmu – zdjęcia i teksty ? Starbase z jednej strony i Space – the final frontier … , którą trzeba eksplorować z drugiej? No proszę… – gdzie tu brak klimatu?

No więc…. po chwili zastanowienia stwierdzam, że jednak trochę racji (ale tylko trochę ;)) w tym jest. Każdy gracz dobiera karty ze wspólnego obszaru Starbase – a są to różne karty – Klingoni, Ferengi, Romulanie, postacie z pojedyńczych odcinków seriali –  co w szczególności prowadzi do tego, że na jego mostku, poza oficerami Gwiezdnej Floty, pojawiają się różne nacje nie mające z Gwiezdną Flotą, ani ze sobą nawzajem, wiele wspólnego. Drugi zgrzyt to sposób w jaki zdobywamy kolejne okręty – odkrywając je w przestrzeni kosmicznej musimy je pokonać – bądź w sposób dyplomatyczny, bądź w walce. A jak w walce? Ano trzeba taki okręt rozwalić w drzazgi tzn. wpakować mu więcej ataków niż ma on punktow obrony – a potem sobie ten okręt cichutko zabrać do swojego obszaru punktów jak gdyby nigdy nic, bez żadnych uszkodzeń, a nawet można go uczynić swoim okrętem flagowym. Ale własne uszkodzenia, które odnieśliśmy w walce musimy naprawić. Taki mały misz-masz. I jeszcze jedno – od kiedy to Gwiezdna Flota ekploruje kosmos w poszukiwaniu statków, które mogłaby przejąć? Jak się ma jako okręt flagowy Bird-of-pray to nawet nieźle pasuje, ale jak mamy USS Enterprise?

A ja i tak uważam, że gra jest klimatyczna, a szczegóły – niech pies trąca (z przeproszeniem psa). W końcu jak ktoś chce mieć zgodność z serialem to niech pogra w jakąś przygodówkę, a nie w deck building game.

 

Star Trek: The Next Generation – Deck Building Game

07 Lut

logo_startrekDzisiaj napiszę parę słów o grze, którą bardzo trudno nabyć w Polsce (chyba jedynie na eBay’u za kosmiczną sumę, bo nawet Amazon.com nie wysyła jej do Polski), trudno też spotkać osobę, która w nią grała / gra / chciałaby grać. Ale co ciekawe, w Świecie Gier Planszowych zdążyła się pojawić notka jeszcze zanim gra ujrzała światło dzienne. Jestem zła (a zły pies gryzie!), bo jestem niepoprawną fanką Star Treka i przez to ślina mi ciekła jakiś rok z okładem ZANIM wreszcie św. Mikołaj zdołał ją dla mnie zdobyć (i w tym miejscu specjalne podziękowania dla św. Mikołaja :))

Dwa słowa o zasadach

Jest to gra oparta na mechaniźmie budowania własnej talii i w tym jest zbliżona do popularnego Dominiona. Jednak Dominion przy ST:TNG to jak Wisła przy Amazonce. Gdy tam wszystkie karty zdobywamy z jednej puli za pomocą kart skarbu tutaj mamy podział na dwa obszary – pierwszy to baza i tutaj możemy nabyć karty Postaci bazowych posiadających punkty doświadczenia (odpowiednik kart skarbu) oraz pozostałych kart odpowiadającyh kartom akcji (Characters, Setups, Maneuvers). Karty, które dają nam punkty zwycięstwa możemy zdobyć dopiero w drugim obszarze poprzez explorację przestrzeni kosmicznej – mogą to być inne statki kosmiczne, misje do wykonania lub wydarzenia. Niektóre z tych kart (np. statki kosmiczne lub niektóre wydarzenia) będą zmuszały do walki, inne (misje) będą jedynie wymagały spełnienia określonych warunków, jeszcze inne zamiast punktów zwycięstwa wprowadzają pewne modyfikacje do gry (np. bonusy dla zdobywcy). startrekW ten sposób przeszliśmy do sposobu zdobywania kart zwycięstwa: kiedy w Dominionie nabywa się je za określoną ilość skarbu – w Star Treku „karty skarbu” (tj. punkty doświadczenia) nie wystarczą. Większość kart  ma cztery różne (!) wskaźniki – a więc siłę ataku, szybkość statku, poziom dyplomacji oraz moc osłon. A to wszystko poza standardowymi punktami doświadczenia, które też czasem się przydają, głównie przy wykonywaniu misji / wydarzenia. Okręt zaś możemy pokonać jedynie kombinacją tych czterech cech. Zdobywanie punktów zwycięstwa jest więc o wiele bardziej skomplikowane. Za to (niejako w rewanżu) karty zwycięstwa nie „zapychają” nam talii – są one gromaczone z boku, aż do uzyskania odpowiedniej ilości punktów.

Garść refleksji

startrek2Najwięcej problemów miałam w zrozumieniu wydarzenia typu „wojna” (wszyscy gracze walczą ze sobą). Wydawało mi się to zupełnie nierealne (niby w kogo strzelam, w lewo, w prawo, wybieram sobie czy też do wszystkich jednocześnie?) dopóki nie spróbowałam krok po kroku przeprowadzić takiej wojny – i udało się. Faktycznie da się – każdy z każdym w określonej kolejności, a nawet udaje się wyłonić zwycięzcę. O dziwo ma to sens!

Star Trek wydaje mi się bardzo wciągającą grą. Piszę „wydaje mi się” gdyż nie miałam okazji zagrać „na serio”. Próbuję zrozumieć mechanikę w symulowanej rozgrywce jedno- oraz wieloosobowej, jednak to nie to samo co rozgrywka z żywym człowiekem. Gra ma jeden feler – jest po angielsku, i choć zasady jest łatwo wyjaśnić, to zmusić ludzi do wczytywania się w opisy kart (a kart postaci jest bardzo dużo i wciąż się zmieniają – nie ma porównania z 10 typami kart akcji w Dominionie, których można się nauczyć na pamięć) jest już dużo trudniej. Wciąż więc czekam na chętnego….

Zalety:
+ rozbudowany mechanizm deck building
+ klimat!
+ krótka, przejrzysta instrukcja
+ trzy różne scenariusze (wersja podstawowa, wojna z klingonami, wojna z borgiem)

Wady:
– wymagana postawowa znajomość j.angielskiego

koszulkiI na koniec – jakby ktoś szukał informacji – bardzo dobrze pasują koszulki Mayday Standard Ultra-Fit 63,5 x 88 mm (wbrew polskiemu opisowi to standardowe koszulki CCG) – są cieńsze i mniejsze od innych CCG (ale większe niż głosi opis w milimetrach) i dzięki temu idealnie pasują. Trzeba jednak wziąć poprawkę na to, że niektóre są odrobinę za wąskie (nie wiem, czy to kwestia jakości koszulek – w końcu to jedne z najtańszych – czy też chodzi o to, że przy tym dopasowaniu robią różnicę dziesiąte części milimetra), tak więc planując zakup nie należy wyliczać ich co do sztuki.